Slieve Donard – Ta znajdująca się w pobliżu miasta Newcastle w hrabstwie Down góra, o wysokości 850 metrów, jest najwyższym szczytem w górach Mourne i najwyższą górą w Irlandii Północnej. Z jej szczytu rozpościera się widok na morze irlandzkie i inne szczyty w górach Mourne.

Pasmo górskie Mourne jest naprawdę oszałamiające i posiada aż 12 szczytów przekraczających wysokość 600 metrów, a góry są poprzecinane kultowymi już kamiennymi murami, które są jak znak rozpoznawalny dla tych gór, a w swojej ofercie pasmo to ma mnóstwo szlaków dla osób w różnych grupach wiekowych i umiejętnościach.

Według legendy Święty Donard był najsłynniejszym uczniem Świętego Patryka i zbudował na szczycie Slieve Donard, małą kapliczkę do modlitwy, która stała się jego pustelnią. Na szczycie znajdują się też pozostałości dwóch starożytnych kopców grobowych. Warto tez zwrócić uwagę na sam mur, który przecina góry – ta granitowa ściana ma około 1.5 metra wysokości i rozciąga się na długości 35 kilometrów i łączy ze sobą 15 różnych gór, a został on wybudowany w latach 1904 – 1922. Co niektórzy wyznaczają sobie za cel przejść całą trasę muru – może i my się wybierzemy kiedyś na taką wycieczkę.

My wybraliśmy się tym razem na naszą wycieczkę w połowie marca i wybraliśmy się trasą z Newcastle, nie jest to szlak o wysokim stopniu trudności, raczej umiarkowany, lecz wędrówka jest naprawdę wyczerpująca, w sumie było to 10.5 kilometra i zajęło nam to 5.5 godziny, samochód zostawiliśmy na parkingu Donard na obrzeżach miasta Newcastle. Początkowo trasa spacerowa wiedzie nas przez las sosnowo, brzozowo, dębowy wzdłuż rzeki Glen, gdzie kilka razy przechodziliśmy nad nią mostami (na szczęście nie trzeba moczyć stóp).

Powyżej brzeg rzeki staje się bardziej stromy, a odcinek staje się nieco trudniejszy więc warto zachować ostrożność. Po dotarciu do bramy i pominięciu gęstego lasu po prawej stronie, podążamy ścieżką w dolinie pomiędzy Slieve Commedagh i Slieve Donard, pod koniec tej ścieżki szlak staje się bardziej stromy i doprowadza nas do słynnego już muru Mourne (nie świętuj jeszcze! – to jeszcze nie szczyt). Po dojściu do muru skręcamy w lewo i podążamy wzdłuż niego – to on doprowadzi Was na sam szczyt – brzmi łatwo, ale uwierzcie, iż wycieczka ta jest dość wyczerpująca, tym bardziej iż po drodze jest kilka jak my to nazywamy „fałszywych szczytów” – myślisz, że to już koniec, a tu niespodzianka, trzeba iść jeszcze wyżej. Na samym szczycie jest kopiec i punkt obserwacyjny, a mur skręca 90° na południe – my mieliśmy pogodę wspaniałą, aż nie dotarliśmy do szczytu – tutaj był śnieg i gęste chmury, co tylko udowodniło nam, iż wybierając się na wycieczkę w góry trzeba być przygotowanym nie tylko na każdą pogodę, ale też na każdą porę roku (my mieliśmy trochę lata na dole, zimę na szczycie).

Podsumowując, szlak ten, a w szczególności widoki, które można podziwiać podczas wędrówki, wynagradza cały wysiłek podjęty, aby tam się dostać.