Doolin –  jest to niewielkie, ale urokliwe miasteczko – czy też raczej tradycyjna irlandzka wioska rybacka – obecnie bardziej turystyczna usytuowana w hrabstwie Clare na zachodnim wybrzeżu Irlandii pomiędzy Klifami Moheru, a półwyspem Burren. Jest ono uważane jako centrum prawdziwej muzyki irlandzkiej, której w sezonie można posłuchać w każdym pubie, które w sezonie dosłownie pękają w szwach. My osobiście byliśmy tam jeszcze przed najwyższym szczytem turystyki, a i tak były tam tysiące turystów, wraz z właścicielem Hostelu i Inn a zarazem naszym wieloletnim przyjacielem wybraliśmy się do jednego z pubów i nawet w środku tygodnia (środa), było ciężko wejść do środka.

Doolin jest świetną baza wypadową na Klify Moheru, półwysep Burren, Jaskinie Aillwee czy jaskinię Doolin, wyspy Arran (właśnie z portu w Doolin wypływają promy).

W odległości 4 kilometrów od Doolin znajduje się jaskinia Doolin ( jej prawdziwa i pełna nazwa to Pol an Lonain) – jest to krasowa jaskinia jakich wiele w Irlandii, ale co ją wyróżnia to ogromy stalaktyt o długości 7,3 metra, który jest największym na świecie stalaktytem który jest możliwy do obejrzenia przez turystów. Ten zdumiewająco wielki stalaktyt zwisa z sufitu niczym potężny żyrandol.

Sama jaskinia została odkryta przypadkiem w roku 1952 przez dwóch angielskich studentów speleologów, którzy oderwali się od większej grupy badającej inne jaskinie w tym rejonie, byli to Brian Varley i J. Mick Dickenson, którzy w poprzedni dzień zauważyli urwisko z, którego spływał strumień a następnie znikał pod ziemią. Dopiero w roku 2006 Doolin Cave została udostępniona dla turystów.

Z powodu na wspaniałą atmosferę Doolin można naprawdę polecić każdego rodzaju turystom, a ze względu na swoją lokalizację warto tam spędzić kilka dni.